Czy kończy się szał na fotowoltaikę?
3 grudnia 2021
Kamil Śliwiński

Czy kończy się szał na fotowoltaikę?

W ostatnich latach dynamicznie przybywało w Polsce przydomowych instalacji fotowoltaicznych. Drastyczne zmiany w regulacjach najprawdopodobniej wyhamują jednak ten rozwój. Firmy zajmujące się montażem fotowoltaiki spodziewają się ogromnego spadku liczby zleceń. Problem stanowią także niewydolne sieci.

W ostatnich latach fotowoltaika rozwijała się w Polsce niezwykle dynamicznie. Pod koniec września krajowa moc zainstalowana w fotowoltaice (PV) przekroczyła już 6 GW, rok wcześniej było to prawie 4 GW. Liczba prosumentów wzrosła w przeciągu ostatnich 6 lat w rewolucyjnym tempie – z ok. 4 tys. w 2015 r. do ponad 700 tys. obecnie. Instytut Energetyki Odnawialnej prognozuje, że w całym 2021 r. same mikroinstalacje mogą odpowiadać nawet za 2 GW nowych mocy w fotowoltaice.

Rozwój jest szybszy od najbardziej optymistycznych prognoz, jednak zmiany w prawie mogą spowodować, że tegoroczny rekord przez lata zostanie niepobity. Tylko podpis prezydenta dzieli nas bowiem od wprowadzenia nowych przepisów zmieniających system rozliczeń dla właścicieli przydomowej fotowoltaiki. Będą one znacznie dla nich znacznie mniej korzystne, a obowiązywać mają już od 1 kwietnia 2022 roku.

Aktualnie obowiązuje tzw. system odpustów. Gospodarstwa domowe oddają do sieci nadwyżki prądu wytwarzanego we własnych instalacjach słonecznych. Później mogą bezpłatnie odebrać nawet 80 proc. tej energii w innym terminie, gdy ich elektrownie pracują na mniejszych mocach albo wcale.

Ci, którzy zainstalują panele od kwietnia przyszłego roku będą jednak objęci już nowymi regulacjami. Nadwyżkę wytworzonego prądu wytwórca będzie sprzedawał na rynku, zaś niedobór kupował od firmy handlującej energią. Przy czym kupno to będzie się odbywać na takich samych warunkach, jak w przypadku wszystkich innych gospodarsw domowych, a więc także z dodatkowymi opłatami. Cena zakupienia prądu będzie więc znacznie wyższa niż cena jego sprzedaży.

Jak twierdzi Jarosław Król, prezes Stilo Energy, zmiana ta może skutecznie zniechęcić klientów indywidualnych do inwestycji w fotowoltaikę.:

Szacunkowe obliczenia wskazują bowiem, że nowy system rozliczeń prosumentów spowoduje wydłużenie okresu zwrotu z inwestycji z obecnych średnio 6-7 lat do nawet 16 lat. Zatem z tej strony dynamika rozwoju branży może już nie przyspieszyć.

Prezes firmy N Energia Bartosza Bąbrych zauważa, że tryb procedowania zmian wywołał panikę wśród potencjalnych prosumentów a tym samym gwałtowny wzrost zapotrzebowania na instalacje fotowoltaiczne. Jak podkreśla:

Globalne łańcuchy dostaw są faktycznie zerwane. Branża fotowoltaiczna będzie miała do czynienia z dotkliwym opóźnieniem lub nawet brakiem dostaw komponentów przewidywanym w styczniu i lutym, kiedy “przestraszeni” zniesieniem opustów nowi prosumenci będą w pośpiechu montować instalacje

Wg Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej Polska PV w 2022 roku nastąpi spadek liczby montowanych instalacji PV aż o 70 proc. w 2022 r., co wywoła falę bankructw firm z tej branży. Jak komentuje Bogdan Szymański, prezes SBF Polska PV:

Duża część rynku fotowoltaicznego w Polsce skoncentrowana jest wokół domowych, prosumenckich instalacji. Taki charakter rynku sprawia, że na tle krajów europejskich mamy wysoki wskaźnik firm działających w branży i wysoki wskaźnik zatrudnienia w przeliczeniu na roczną moc zainstalowaną. Załamanie się segmentu rynku związanego z domowymi instalacjami fotowoltaicznymi w przyszłym roku dla wielu firm będzie oznaczało znaczące ograniczenie lub likwidację działalności. Nie pozostanie to bez wpływu na rynek pracy i wpływy do budżetu

Wg SBF Polska PV na polskim rynku jest ponad 21 tys. firm będących wykonawcami instalacji OZE. Tylko w tym roku mogą one odpowiadać za 3,88 mld zł wpływów do budżetu państwa. Organizacja twierdzi, że zmiany w prawie mogą spowodować spadek tej kwoty aż do 1,1 mld zł w 2022 r.

Prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej Grzegorz Wiśniewski przekonuje, że nawet po zmianie regulacji inwestycje w przydomową fotowoltaikę będą opłacalne:

Przy tak mocno rosnących cenach energii będą to wciąż opłacalne inwestycje. Oczywiście przejściowo rachunki za prąd wszystkich Polaków będą obniżone przez planowaną przez rząd obniżkę podatków. Jednak obecne wysokie ceny hurtowe energii czy wzrost opłaty mocowej wkrótce odczują też gospodarstwa domowe i to przede wszystkim te, które zużywają najwięcej prądu. A właśnie dla takich odbiorców, którzy konsumują dużo energii, inwestycje w fotowoltaikę mają największy sens

Wiśniewski twierdzi także, że rynek już się nasycił, a dalszy dynamiczny rozwój fotowoltaiki byłby niekorzystny dla samych właścicieli mikroinstalacji:

Krajowa sieć energetyczna ma swoje ograniczenia i w momencie, gdy na danym obszarze wystąpi nadprodukcja energii i przekroczone zostaną wskaźniki bezpieczeństwa sieci, panele na dachach zostaną automatycznie odłączone. Tego argumentu nie chce przyjąć wypowiadająca się w imieniu prosumentów branża instalatorska, której trudno pogodzić się z wizją spadku zleceń, ale prawda jest taka, że dalszy dynamiczny rozwój mikroinstalacji jest niekorzystny dla samych właścicieli fotowoltaiki

Instytut Energii Odnawialnej twierdzi, że przyszły rok przyniesienie najwyżej połowę zainstalowanej mocy w przydomowych instalacjach, którą obserwowaliśmy w roku obecnym, a każdy kolejny rok będzie oznaczał stabilny rozwój, nieprzekraczający 0,5 GW rocznie. Wyhamuje jednak tylko rynek mikroinstalacji, a sama fotowoltaika będzie nadal się rozwijać dzięki budowie dużych farm słonecznych i już w 2022 r. może osiągnąć 9-10 GW, a w perspektywie roku 2030 nawet 27 GW.

Źródło: Business Insider