Znak euro z gwiazdami nocą, Frankfurt

Cyfrowe euro nabiera kształtów. Pilotaż w 2027 roku, pierwsza emisja możliwa w 2029

14.08.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Parlament Europejski jest gotowy do rozpoczęcia negocjacji z Radą UE w sprawie przepisów o cyfrowym euro, a Europejski Bank Centralny przygotowuje pilotaż, który ma ruszyć w drugiej połowie 2027 roku — wynika z zapowiedzi europosłów i EBC przytaczanych w materiale agencji Newseria. Jeśli regulacje uda się przyjąć jeszcze w tym roku, pierwsza emisja wspólnej cyfrowej waluty mogłaby nastąpić w 2029 roku. Projekt budzi jednak spory: zwolennicy widzą w nim uniezależnienie Europy od amerykańskich systemów płatniczych, sceptycy — zagrożenie dla wolności wyboru obywateli.

Koniec stuprocentowej zależności od graczy spoza UE

Cyfrowe euro ma być pieniądzem emitowanym bezpośrednio przez EBC i dostępnym dla każdego w strefie euro — cyfrowym odpowiednikiem banknotów, a nie kolejną aplikacją bankową. Głównym motywem projektu jest jednak geopolityka płatności.

Jesteśmy w 100 proc. zależni od dostawców spoza Unii Europejskiej oraz od decyzji podejmowanych poza nią.

— podkreśla Fernando Navarrete, hiszpański europoseł EPL i sprawozdawca, który pokieruje zespołem negocjacyjnym Parlamentu. Negocjacje będą prowadzone z Radą UE, której pracom w drugiej połowie 2026 roku przewodniczy Irlandia.

Darmowy portfel, limit środków i tryb offline jak gotówka

Obywatele mieliby korzystać z cyfrowego euro przez specjalny rachunek lub e-portfel udostępniany przez bank albo innego pośrednika, a podstawowa wersja portfela byłaby bezpłatna. Przewidziano limit środków, jakie można trzymać w portfelu w danym momencie — cyfrowe euro ma służyć do płacenia, a nie do oszczędzania, co ma chronić banki przed odpływem depozytów.

Kluczowym elementem projektu jest prywatność, rozwiązana dwutorowo. Wersja online ma przypominać znane systemy kartowe i płatności natychmiastowe, ale z wyższym standardem ochrony danych. Ciekawsza jest wersja offline, w której transakcja odbywa się bezpośrednio między urządzeniami płatnika i odbiorcy — bez pośrednika, połączenia i rejestru.

W przepisach przewidzieliśmy również możliwość stworzenia tzw. funkcjonalności offline, której poziom prywatności jest równoważny z poziomem zapewnianym przez gotówkę.

— tłumaczy Navarrete. Pośrednicy, tacy jak banki, mieliby dostęp do danych osobowych tylko w zakresie wymaganym prawem, m.in. przepisami o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy, a komercyjne wykorzystanie danych wymagałoby wyraźnej zgody użytkownika. Za odporność systemu na cyberataki odpowiadać ma EBC, wsparty obowiązującym od 2025 roku rozporządzeniem DORA.

36 firm w pilotażu, horyzont 2029-2030

W lipcu EBC wybrał 36 dostawców usług płatniczych z całej strefy euro do udziału w pilotażu, który przetestuje techniczne funkcjonalności i procesy operacyjne nowej waluty. Ćwiczenie rozpocznie się w drugiej połowie 2027 roku, potrwa rok i obejmie EBC oraz 19 krajowych banków centralnych. Sama budowa i przetestowanie infrastruktury ma zająć 2,5-3 lata od przyjęcia przepisów, co — jak przyznaje sprawozdawca PE — przesuwa realny start w okolice lat 2029-2030.

Zgodnie ze stanowiskiem Parlamentu cyfrowe euro dystrybuowaliby wszyscy dostawcy usług płatniczych — od banków, przez urzędy pocztowe, po regulowanych dostawców kryptowalut. Większość firm miałaby obowiązek jego akceptacji; wyjątek przewidziano dla samozatrudnionych oraz małych i mikroprzedsiębiorstw, które nie przyjmują innych płatności cyfrowych.

Polski sceptycyzm: wybór zamiast przymusu

Projekt nie ma jednak jednomyślnego poparcia. Wątpliwości zgłasza m.in. frakcja EKR, wskazując na ryzyko ataków hakerskich, awarii, a nawet celowego blokowania środków.

Przeciętny Kowalski w Unii Europejskiej ma niską świadomość tego, jak to będzie działało.

— ocenia Bogdan Rzońca, europoseł PiS zasiadający we frakcji EKR, według którego projekt dyskutowany jest dziś w elitarnych gronach banków i wielkich firm technologicznych. Polityk zastrzega, że jego środowisko nie neguje rozwiązania w całości, lecz sprzeciwia się przymusowi.

Nie zgodzimy się na to, żeby każdy musiał korzystać z cyfrowego euro, skoro może z gotówki.

— zaznacza Rzońca.

Gotówka ma zostać wzmocniona, nie wyparta

Twórcy projektu odpowiadają na te obawy pakietem chroniącym gotówkę. Zgodnie z propozycjami kraje strefy euro byłyby zobowiązane do zapewnienia i monitorowania jej dostępności, szczególnie dla grup wrażliwych, a firmy nie mogłyby odmawiać jej przyjmowania. Z sierpniowych danych EBC wynika, że gotówkę akceptuje 92 proc. firm z fizycznymi punktami sprzedaży w strefie euro — to wciąż najpowszechniej przyjmowana forma płatności, a jej pozycja wyraźnie odbiła po pandemicznym dołku.

Nie jest to decyzja narzucona z góry.

— zapewnia sprawozdawca PE, wskazując, że o powodzeniu cyfrowego euro zdecydują codzienne wybory konsumentów i sprzedawców, a doświadczenia najbardziej ucyfrowionych krajów pokazują nawet niewielki powrót do gotówki.

Źródło: Newseria

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA