Chiny uderzają w polską firmę i Politechnikę Wrocławską. Pekin odpowiada na sankcje UE
Politechnika Wrocławska i firma VIGO Photonics znalazły się wśród 14 unijnych podmiotów ze strategicznych sektorów objętych chińskimi restrykcjami eksportowymi – poinformowała agencja Newseria, powołując się na analizę Ośrodka Studiów Wschodnich. To bezpośrednia odpowiedź Pekinu na najnowszy pakiet sankcji UE wobec Rosji i kolejny przejaw presji, jaką chińska gospodarka wywiera na europejski przemysł. Według lipcowego raportu ZPP i OSW tylko w 2025 r. kosztowała ona Polskę 11,4 mld euro utraconej wartości dodanej.
W przyjętym 23 lipca 21. pakiecie sankcji wobec Rosji Unia Europejska objęła restrykcjami 14 podmiotów chińskich i hongkońskich za wspieranie rosyjskiej machiny wojennej. Pekin odpowiedział już następnego dnia, po raz pierwszy reagując bezpośrednio na decyzję UE. Ministerstwo Handlu Chińskiej Republiki Ludowej wpisało 14 unijnych podmiotów na de facto listę sankcyjną, co oznacza natychmiastowy zakaz eksportu produktów podwójnego zastosowania do tych przedsiębiorstw – zarówno przez firmy chińskie, jak i podmioty zagraniczne korzystające z chińskich półproduktów, komponentów i technologii. Wcześniej odpowiedzi Pekinu ograniczały się do sektora bankowego lub karania pojedynczych firm oskarżanych o dostarczanie broni Tajwanowi.
Chiny uderzają w takie unijne podmioty, które pochodzą ze strategicznych sektorów mających bardzo duże znaczenie dla modernizacji sił zbrojnych państw NATO. Chodzi tutaj o sektor zbrojeniowy, fotoniki, półprzewodników i technologii morskich
— wyjaśnia Paulina Uznańska, analityczka Zespołu Chińskiego w Ośrodku Studiów Wschodnich. Jej zdaniem Chińczycy precyzyjnie wybierają przedsiębiorstwa, by ograniczać zdolność do wzmacniania wschodniej flanki NATO.
Dlaczego na liście znalazły się polskie podmioty?
Obok firm niemieckich, czeskich, włoskich, francuskich, litewskich, holenderskich i bułgarskich na chińskiej liście znalazły się dwa podmioty z Polski. Strona chińska nie przedstawiła oficjalnego uzasadnienia, ale wybór nie wydaje się przypadkowy. Politechnika Wrocławska to jedyna uczelnia wyższa w zestawieniu – prowadzi finansowane m.in. z funduszy unijnych badania nad technologiami dronowymi i zastosowaniem sztucznej inteligencji na polu walki, współpracując jednocześnie w ramach grantów badawczych z uniwersytetami chińskimi.
VIGO Photonics to jest strategicznie ważna spółka w zakresie detektorów podczerwieni, która ma duże znaczenie na europejskim rynku obronności
— mówi analityczka. Jak ocenia, jeśli UE będzie wywierać na Pekin presję w związku z jego wsparciem dla Rosji, można się spodziewać dalszego rozszerzania czarnej listy.
Metale ziem rzadkich jako dźwignia nacisku
Nowe restrykcje wpisują się w szerszą strategię. Na razie Chiny stosują licencjonowanie – każdy eksporter produktów podwójnego zastosowania czy metali ziem rzadkich musi ubiegać się o zgodę resortu handlu – ale w przyszłości możliwy jest całkowity zakaz sprzedaży. Precedens już istnieje: w kwietniu 2025 r., w odpowiedzi na cła administracji Donalda Trumpa, Pekin wprowadził licencje eksportowe na siedem ciężkich metali ziem rzadkich, m.in. terb, dysproz i samar, niezbędnych do produkcji magnesów i elektroniki wojskowej, a w październiku rozszerzył kontrole na kolejne surowce i technologie ich przetwarzania. Część tych ograniczeń zawieszono do listopada 2026 r.
Skala zależności jest trudna do przecenienia – około 70 proc. światowego wydobycia metali ziem rzadkich i ponad 90 proc. ich rafinacji odbywa się w Chinach.
Chiny po prostu krok po kroku starają się odcinać Zachód od swoich półproduktów, materiałów, komponentów, żeby spowalniać obronność i modernizację państw NATO
— wskazuje Uznańska. Komisja Europejska odpowiada rozporządzeniem w sprawie surowców krytycznych: do 2030 r. UE nie powinna sprowadzać więcej niż 65 proc. rocznego zapotrzebowania na którykolwiek pierwiastek z jednego kraju trzeciego, a 25 proc. zużycia ma pochodzić z recyklingu.
Chiński szok 2.0 kosztuje Polskę miliardy
Kontrsankcje to najnowsza odsłona zjawiska, które lipcowy raport ZPP i OSW „Polska — Europa — Chiny: współpraca czy pułapka uzależnienia?” określa mianem chińskiego szoku 2.0. W odróżnieniu od pierwszej fali globalizacji obecna presja Pekinu uderza w technologiczny rdzeń Europy: motoryzację, przemysł maszynowy, chemię i zielone technologie. Autorzy oszacowali, że w 2025 r. z europejskiego przemysłu bezpowrotnie odpłynęło 87 mld euro wartości dodanej, z czego 11,4 mld euro to strata polskiej gospodarki, a w kraju zagrożonych jest około 45 tys. miejsc pracy – głównie w sektorze baterii, części motoryzacyjnych, AGD i stali.
Deficyt handlowy UE z Chinami wzrósł do 425 mld euro, chińskie auta elektryczne zdobyły 22 proc. europejskiego rynku BEV, a ponad 95 proc. instalacji fotowoltaicznych w UE opiera się na chińskich ogniwach. Raport zwraca też uwagę na uzależnienie od azjatyckiej produkcji substancji czynnych leków i składników antybiotyków. Wojna cenowa z subsydiowaną konkurencją obniża rentowność europejskich firm – nakłady na badania i rozwój w kluczowych sektorach UE spadły w 2025 r. średnio o 11,8 proc.
Właściwie przemysł unijny jest obecnie pożerany przez przemysł chiński
— ocenia ekspertka. Jak dodaje, jesienią Unia planuje przedstawić nowe instrumenty ochrony wspólnego rynku, a ostatni krok Pekinu pokazuje, że Chiny są gotowe agresywnie odpowiadać na takie działania. Autorzy raportu i cytowani w nim przedsiębiorcy rekomendują selektywny protekcjonizm, aktywniejszą politykę przemysłową, ochronę strategicznych łańcuchów dostaw oraz premiowanie europejskiej wartości dodanej w zamówieniach publicznych. Firmom zaleca się natomiast dokładne prześledzenie własnych łańcuchów dostaw i rezygnację z pozyskiwania kluczowych komponentów z jednego źródła.
Źródło: Newseria, raport ZPP i OSW









