CEO Nvidii: To hydraulicy, elektrycy i stolarze zyskają na rewolucji AI
W erze, w której sztuczna inteligencja (AI) zmienia oblicze globalnej gospodarki, Jensen Huang, CEO Nvidii, przedstawił swoje przewidywania dotyczące rynku pracy. W głośnym wywiadzie dla Channel 4 News z 17 września 2025 roku Huang stwierdził, że to nie programiści czy specjaliści od marketingu, lecz hydraulicy, elektrycy i stolarze staną się nową elitą rynku pracy. Dlaczego? Odpowiedź tkwi w zapotrzebowaniu na infrastrukturę dla „fabryk AI” – centrów danych, które napędzają rewolucję technologiczną.
Boom na infrastrukturę AI
Według Huanga, sztuczna inteligencja wymaga ogromnych ilości energii, zaawansowanych systemów chłodzenia i wykwalifikowanych rąk do pracy. Centra danych, które określa jako „fabryki inteligencji”, zużywają tyle prądu, co małe miasta. Ich budowa i utrzymanie to zadanie dla fachowców od instalacji elektrycznych, systemów HVAC (ogrzewanie, wentylacja, klimatyzacja) oraz rurociągów.
Potrzebujemy setek tysięcy elektryków, hydraulików i stolarzy, by zbudować te fabryki. To boom budowlany na 10–20 lat, który dotknie każdej gospodarki
– podkreśla Huang.
W Wielkiej Brytanii Nvidia planuje inwestycje warte 11 miliardów funtów w centra danych zasilane gazem ziemnym. To tylko wierzchołek góry lodowej – globalne wydatki na infrastrukturę AI mogą sięgnąć bilionów dolarów. W USA już teraz szacuje się niedobór 500 tysięcy elektryków i 400 tysięcy spawaczy w ciągu najbliższych trzech lat. Polska, choć na mniejszą skalę, również odczuje ten trend, zwłaszcza w kontekście rosnącej liczby centrów danych w regionie.
Zawody manualne odporne na AI
W przeciwieństwie do programistów, których praca może być częściowo zautomatyzowana przez algorytmy, hydraulicy i elektrycy pozostają niezastąpieni. „AI nie zainstaluje kabli w trudnych warunkach ani nie naprawi przeciekających rur w systemach chłodzenia” – tłumaczy Huang. Te zawody, często niedoceniane w epoce „białych kołnierzyków”, zyskają na wartości. Eksperci, jak Mike Rowe z fundacji mFund, alarmują o niedoborach fachowców w USA, a Larry Fink z BlackRock przewiduje, że AI stworzy miliony miejsc pracy w budownictwie i rzemiośle.
Co więcej, pensje w tych zawodach mogą wystrzelić w górę. Lokesh Ahuja, absolwent IIM Mumbai, prognozuje, że w erze AI hydraulicy i elektrycy mogą zarabiać więcej niż programiści czy menedżerowie z dyplomami MBA.
AI zwiększy podaż białych kołnierzyków, ale niebieskie kołnierzyki zyskają moc cenową
– zauważa.
Apel do młodego pokolenia
Huang kieruje jasny przekaz do młodzieży: „Uczcie się tradycyjnych umiejętności – to droga do bogactwa w erze AI”. Zawody manualne, które jeszcze niedawno uchodziły za mniej prestiżowe, mogą stać się przepustką do stabilnej i dobrze płatnej kariery. Jak podkreśla, „fabryki AI” będą powstawać wszędzie – od motoryzacji po handel – a ich budowa i utrzymanie to zadanie dla ludzi, nie maszyn.
Rewolucja AI, napędzana przez liderów takich jak Nvidia, zmienia nie tylko technologię, ale i rynek pracy. Hydraulicy, elektrycy i inni rzemieślnicy stają się kluczowymi graczami w tym nowym świecie. Ich umiejętności, odporne na automatyzację, będą napędzać gospodarkę przez najbliższe dekady.
Także dla młodych Polaków to szansa na karierę w dynamicznie rozwijającym się sektorze – pod warunkiem, że system edukacji i rynek pracy nadążą za globalnymi trendami. Jak podsumowuje Huang: „AI to nowa rewolucja przemysłowa, a wykwalifikowani fachowcy to jej fundament”.









