Cambridge: Doktorat „najmłodszego czarnoskórego profesora w historii uczelni” może być plagiatem

05.08.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Jason Arday, profesor socjologii edukacji na Uniwersytecie Cambridge i symbol polityki różnorodności brytyjskich uczelni, znalazł się w centrum sporu o plagiat. Grupa naukowców twierdzi, że fragmenty jego prac, w tym rozprawy doktorskiej, są niemal identyczne z cudzymi tekstami, a analiza wykonana dla dziennika „The Telegraph” wskazała ponad sto takich zbieżności — pisze powołujący się na tę publikację portal Daily Sceptic.

Historia Ardaya od lat uchodziła za jedną z najbardziej inspirujących w brytyjskiej nauce. Zdiagnozowany w dzieciństwie autyzm sprawił, że pierwsze słowo wypowiedział w wieku 11 lat, a czytać i pisać nauczył się jako osiemnastolatek; szkołę opuścił z zaledwie dwoma świadectwami GCSE. Mimo to zdobył dyplom i doktorat, przeszedł przez uczelnie w Roehampton, Durham i Glasgow, a w 2023 roku, mając 37 lat, został najmłodszym czarnoskórym profesorem w historii Cambridge. Teraz, w przededniu premiery jego autobiografii „Great and Unfortunate Things”, wokół naukowca rozgorzał konflikt, który podzielił środowisko akademickie i zaczyna przenikać do polityki.

Ponad sto zbieżnych fragmentów w doktoracie

Spór, dotąd toczony poza zasięgiem opinii publicznej, wypłynął po publikacji bloga z zestawieniem side-by-side rozprawy Ardaya i pracy innej doktorantki. Analiza przeprowadzona dla „The Telegraph” wykazała w jego liczącym 401 stron doktoracie ponad sto fragmentów identycznych lub niemal identycznych z rozprawą Pauli Zwozdiak-Myers, doktorantki Uniwersytetu Brunel z 2009 roku. Obie prace dotyczą praktyki refleksyjnej przyszłych nauczycieli w kontekście badań w działaniu.

Sedno sporu nie polega na tym, czy Arday korzystał z pracy Zwozdiak-Myers — jej nazwisko pojawia się w jego rozprawie 17 razy — lecz na tym, czy powinien był wskazywać źródło przy każdym parafrazowanym lub cytowanym fragmencie. Krytycy, wśród nich uznani naukowcy z innych uczelni, apelują do Cambridge i Liverpool John Moores University o ponowne zbadanie sprawy. Argumentują, że programy antyplagiatowe mogły nie wychwycić miejsc, w których zmieniono pojedyncze słowa lub przeredagowano zdania. Pierwsze sygnały pojawiły się już w 2023 roku, gdy emerytowany profesor Plymouth Marjon University Dave Harris zaalarmował obie uczelnie po tym, jak naukowcy sprawdzający dorobek Ardaya przed zaproszeniem go do wspólnych publikacji natrafili na budzące wątpliwości fragmenty.

Uczelnie murem za profesorem

Po drugiej stronie sporu stoją przyjaciele i współpracownicy profesora, którzy uważają, że padł on ofiarą rasistowskiej kampanii oszczerstw, i próbowali uczynić ze sprawy temat dla rządu. Wspierają go także obie kluczowe instytucje — Cambridge oraz Liverpool John Moores University, który nadał mu stopień doktora. Uczelnie utrzymują, że jego prace zostały sprawdzone, zarzuty są bezpodstawne, a naukowiec nie zrobił nic złego.

Padł ofiarą nikczemnej kampanii mającej na celu podważenie jego wiarygodności

— przekazał w oświadczeniu Uniwersytet Cambridge.

Stawka konfliktu jest wysoka dla obu stron. Zarzuty plagiatu potrafią zakończyć karierę naukowca, ale oskarżenia, które okażą się fałszywe, bywają równie niszczące dla tych, którzy je formułują. Na razie żadna ze stron nie zamierza ustąpić, a spór — rozpoczęty jako akademicka polemika — coraz wyraźniej nabiera wymiaru politycznego.

Źródło: The Telegraph

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA