Branża paliwowa grzmi: nowy podatek to poważny cios w gospodarkę

Branża paliwowa grzmi: nowy podatek to poważny cios w gospodarkę

31.05.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) wydała ostrzeżenie: planowany podatek od nadzwyczajnych zysków sektora paliwowego może poważnie zaszkodzić polskiej gospodarce. Branża wskazuje na trzy główne zagrożenia – ograniczenie inwestycji, osłabienie bezpieczeństwa paliwowego państwa i utrudnienie realizacji celów transformacji energetycznej.

Dyskusja o tzw. podatku windfall profit – czyli daninie od nadzwyczajnych zysków – toczy się w Polsce od kilku lat. Pomysł wraca regularnie, ilekroć ceny ropy, gazu lub paliw na stacjach rosną, a spółki paliwowe raportują wysokie wyniki finansowe. Tym razem jednak branża postanowiła zabrać głos zdecydowanie i wyprzedzająco, zanim projekt trafi do dalszych etapów legislacyjnych.

POPiHN zwraca uwagę na specyfikę sektora naftowego – to branża kapitałochłonna, w której cykl inwestycyjny liczy się w latach, a nie kwartałach. Budowa nowych instalacji przetwórczych, rozbudowa sieci logistycznej czy modernizacja rafinerii wymagają wieloletniego planowania finansowego. Dodatkowe obciążenie podatkowe, szczególnie liczone od zysku ponad określony próg, bezpośrednio ogranicza pulę środków dostępnych na te projekty. W efekcie – argumentuje branża – spada zdolność inwestycyjna firm, a Polska traci szansę na unowocześnienie infrastruktury paliwowej.

Bezpieczeństwo paliwowe pod znakiem zapytania

Drugi argument POPiHN dotyczy kwestii strategicznych. Polska – jako kraj importujący znaczną część surowców energetycznych – jest szczególnie wrażliwa na zakłócenia w łańcuchach dostaw. Lekcja z 2022 roku, gdy embargo na rosyjską ropę wymagało błyskawicznej dywersyfikacji źródeł zaopatrzenia, pokazała, że silny, dobrze skapitalizowany sektor paliwowy to element bezpieczeństwa państwa. Organizacja przekonuje, że podatek od nadzwyczajnych zysków osłabia finansową odporność spółek paliwowych właśnie wtedy, gdy powinny one budować rezerwy i inwestować w alternatywne szlaki dostaw.

Nie bez znaczenia jest też kontekst europejski. Podatek windfall profit funkcjonował już przejściowo w kilku krajach UE – między innymi w związku z pakietem regulacyjnym przyjętym przez Radę Europejską po wybuchu wojny w Ukrainie. Część państw członkowskich zdecydowała się jednak nie przedłużać tych rozwiązań lub je złagodziła, właśnie ze względu na negatywny wpływ na inwestycje sektorowe. Polska branża wskazuje na te przykłady jako argument przeciw wprowadzaniu stałych lub cyklicznie wznawianych mechanizmów tego rodzaju.

Transformacja energetyczna kontra nowe daniny

Trzeci wątek jest być może najciekawszy z perspektywy długoterminowej polityki energetycznej. POPiHN podkreśla, że polskie spółki paliwowe są aktywnie zaangażowane w transformację – inwestują w stacje ładowania pojazdów elektrycznych, biopaliwa, wodór czy instalacje OZE. To wymaga ogromnych nakładów kapitałowych, często bez gwarancji szybkiego zwrotu. Podatek od zysków nadzwyczajnych, odbierając część środków właśnie w momentach, gdy firma osiąga lepsze wyniki finansowe, bezpośrednio zmniejsza zdolność do finansowania tych projektów z własnych zasobów.

To argument, który trudno zbagatelizować. Jeśli Polska ma realizować cele klimatyczne i transformacyjne wyznaczone przez politykę unijną, potrzebuje prywatnego kapitału zaangażowanego w sektor energetyczny. Opodatkowanie zysków ponadnormatywnych może skłonić inwestorów do powściągliwości albo do przenoszenia działalności do krajów o bardziej przewidywalnym otoczeniu podatkowym.

Głos Konfederacji: przewidywalność prawa przede wszystkim

Środowiska gospodarcze zbliżone do Konfederacji Wolność i Niepodległość od dawna wskazują, że jednym z największych problemów polskiego systemu podatkowego jest jego nieprzewidywalność. Każda nowa danina – nawet jeśli uzasadniana wyjątkowymi okolicznościami – wysyła sygnał do inwestorów: w Polsce prawo podatkowe może się zmienić, gdy rząd uzna, że dana branża zarabia za dużo. To logika, która niszczy zaufanie do systemu i zniechęca do długoterminowych inwestycji. Konfederacja konsekwentnie sprzeciwia się wszelkim formom podatków sektorowych, uznając je za interwencjonizm uderzający w efektywność rynkową i praworządność gospodarczą.

Z perspektywy fiskalnej pokusa jest zrozumiała – sektor paliwowy generuje duże przepływy finansowe, a podatek od zysków nadzwyczajnych wydaje się politycznie łatwy do uzasadnienia. Problem w tym, że zyski nadzwyczajne są ze swojej natury nieregularne. Gdy ceny surowców spadają, branża odnotowuje straty lub niskie marże – i wówczas żadna danina windfall profit nie zadziała. Oznacza to, że wpływy budżetowe z tego źródła byłyby niestabilne, a koszty dla sektora – trwałe.

POPiHN zapowiedziała dalsze działania lobbingowe i dialogowe z rządem. Branża nie wyklucza formalnych konsultacji, ekspertyz prawnych i ekonomicznych ani zaangażowania europejskich partnerów branżowych. Temat podatku windfall profit dla sektora paliwowego pozostaje więc otwarty – i w najbliższych tygodniach może stać się jednym z gorętszych punktów na agendzie polskiej polityki gospodarczej.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA