Brak ukraińskiego zboża może w niektórych regionach świata wywołać niepokoje a nawet głód
14 marca 2022
Redakcja

Brak ukraińskiego zboża może w niektórych regionach świata wywołać niepokoje a nawet głód

Ukraina jest jednym z największych producentów rolnych. Udział ukraińskiej pszenicy w międzynarodowym handlu wynosi 12 proc., a kukurydzy aż 20 proc. Tamtejsze zboże trafia przede wszystkim do Afryki, na bliski wschód i do Indonezji. W wyniku wojny jego wywóz z Ukrainy stał się prawie niemożliwy. Pod znakiem zapytania stanęły także przyszłoroczne zbiory.

Rosyjska napaść na Ukrainę nie bez powodu jest określana mianem “wojny w spichlerzu świata”. Nasz wschodni sąsiad jest m.in. czwartym co do wielkości eksporterem pszenicy, jego udział w międzynarodowym handlu wynosi 12 proc. W przypadku kukurydzy jest to aż 20 proc.

Niestety w wyniku wojny gospodarka naszych wschodnich sąsiadów niemal stanęła. Już teraz powoduje znaczny wzrost cen żywności, a w przyszłości może wywołać nawet jej niedobory w biedniejszych regionach świata.

Szczególnie odczuć mogą to mieszkańcy północnej Afryki i Bliskiego Wschodu. To bowiem tamtejsze kraje opierają się w dużej mierze na dostawach zboża z Ukrainy.

Jak zaznacza Janusz Piechociński, brak chleba w tych państwach może nawet wywołać kolejną falę rewolucji:

Wojna w Ukrainie oznacza głód dla wielu części świata. To brak chleba na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Egipt zbożem ukraińskim i rosyjskim karmi ponad 100 milionów swoich obywateli. Bez tego ziarna na Bliskim Wschodzie nie będzie dotowanego przez państwo chleba, bez chleba będzie ludowa rewolucja

Kraje północnej Afryki i bliskiego wschodu nawet w 30-70 proc. zależą od dostaw z Ukrainy.

Rekordowe zbiory, problemy z dostawami

W 2021 roku Ukraina zebrała rekordowe 84 milionów ton zboża w czystej wadze. Dla porównania rok wcześniej było to 65 milionów ton.

Pomimo tak udanych zbiorów, eksport tego zboża jest aktualnie niemal niemożliwy. Większość spichlerzy znajduje się we wschodniej części kraju, gdzie trwają szczególnie intensywne działania wojenne. Szlaki wywozu zbóż wiodą zaś przez Morze Czarne.

Prócz tego władze Ukrainy z obawy o własne bezpieczeństwo żywnościowe ograniczyły eksport niektórych zbóż – gryki, jęczmienia, prosa i żyta. Zakaz ma obowiązywać do końca 2022 roku.

Jednak nie tylko bieżące dostawy stanowią problem. W tym sezonie Ukraińcy najprawdopodobniej nie obsieją większości swoich pól. Prace powinny zacząć się już w ciągu 2-3 tygodni, a mało prawdopodobne, że do tego czasu ustaną działania wojenne.

Niepokoje na świecie

Według serwisu allafrica.com ceny pszenicy osiągnęły najwyższy poziom od 2008 roku. Już teraz mieszkańcy takich północnoafrykańskich państw ja Tunezja czekają w długich kolejach po kupowany na zapas chleb.

Jeśli cena chleba pójdzie w górę, będzie to oznaczało cięcia w innych miejscach. Potrzebujemy chleba

– powiedział brytyjskiemu The Guardianowi tunezyjsko robotnik, Khmaes Ammani.

Prawie połowa importowanej przez Tunezję pszenicy pochodzi z Ukrainy. Mimo że tunezyjskie państwo kontroluje ceny chleba, ludzie obawiają się, że również oni odczują skutki wojny.

Również Liban niemal w połowie opierał się na dostawach pszenicy z Ukrainy. Według libańskiego ministra gospodarki i handlu Amina Salama, kraj ma zapasy pszenicy wystarczające maksymalnie na półtora miesiąca.

Jednym z bardziej uzależnionych od ukraińskiej pszenicy krajów jest Egipt. Premier tego kraju uspokaja jednak obywateli, zapewniając o dywersyfikacji źródeł dostaw:

Prawdą jest, że Rosja i Ukraina były naszym głównym źródłem pszenicy, ale już zaczęliśmy dywersyfikować nasze źródła pszenicy w celu importu w przyszłych transakcjach. Już teraz kupujemy pszenicę z różnych innych krajów, zawsze zabezpieczamy różnorodność naszych źródeł pszenicy, aby nie ograniczały się do konkretnych krajów

Podobne zapewnienia wyszły ze strony turekich władz. W 2021 roku Turcja aż 56 proc. swojego zboża ściągnęła z Turicji, a kolejne 22 proc. z Ukrainy.

Drugi po Egipcie rynek zbytu dla ukraińskiej pszenicy stanowiła jak dotąd odległa Indonezja. To do niej trafiało średnio 3 mln ton tego rodzaju zboża rocznie, czyli prawie 30 proc. całego importu pszenicy na archipelag.

Prócz wyżej wymienionych państw problemy z dostawami zboża mogą mieć także RPA, Kamerun, Algieria, Libia, Etiopia, Kenia, Uganda, Maroko i Mozambik.

Drożyzna także w Polsce

Dzięki rodzimej produkcji Polsce nie zagraża niedobór zboża, natomiast sytuacja na wschodzie już teraz przekłada się na ceny w naszym kraju, gdyż te podążają za notowaniami giełdowymi.

Pszenica jeszcze 13 lutego kosztowała 793 zł za tonę. Wybuch wojny spowodował nagły wzrost cen – do 932 zł 24 lutego, jednak już następnego dnia cena pszenicy spadła do 859 zł.

Ten spadek był jednak chwilowym trendem, gdyż zaraz potem ceny pszenicy zaczęły błyskawicznie rosnąć. Już 1 marca przekroczyły tysiąc złotych, by w ostatni poniedziałek 7 marca wynieść rekordowe 1294 zł. Następnego dnia jednak ceny zaczęły spadać. W momencie pisania tego artykułu za toną zboża trzeba zapłacić minimum 1126 zł.

MD