Abonament medyczny czyli „cóż szkodzi obiecać”. Wolne terminy są, ale tylko dla tych którzy dodatkowo zapłacą
Wyobraź sobie, że płacisz za drogi abonament medyczny, a gdy potrzebujesz lekarza, okazuje się, że wolne terminy są… ale tylko dla tych, którzy płacą dodatkowo. Taki problem opisał Bartłomiej Jojczyk, Prezes Fundacji Dobrych Inicjatyw, w dwóch postach na LinkedIn, które wywołały lawinę reakcji i dyskusję o praktykach Medicover Polska.
Wolne terminy? Tak, ale nie w ramach abonamentu
W poście na LinkedIn z 26 sierpnia Jojczyk napisał:
Dziś rano próbowałem umówić wizytę poprzez aplikację. Niestety – jak to zdarza się dość często – system nie wskazał żadnych wolnych terminów. Z ciekawości sprawdziłem więc dostępność poprzez stronę medistore.com.pl i ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że dostępnych jest bardzo wiele terminów – zarówno w połowie września, jak i w najbliższych dniach, w tym nawet 'od jutra’. Co więcej, były to wizyty u tego samego lekarza, na którym mi zależy.”
Terminy te były dostępne tylko dla pacjentów prywatnych za 350 zł, a dla abonentów system pokazywał „brak wolnych terminów”.
Nie mamy pańskiego płaszcza
Po kontakcie z infolinią Jojczyk usłyszał, że umówienie na taki termin nie jest możliwe.
Konsultantka, chcąc mi pomóc, zweryfikowała sprawę z przełożonym, jednak po kilku minutach oczekiwania dowiedziałem się, że umówienie mnie na taki termin nie jest możliwe. Nie bardzo rozumiem dlaczego?
– napisał.
Zaproponowano mu listę powiadomień bez gwarancji terminu lub reklamację mailową.
Wzbudzony Jojczyk pyta:
Czy sytuacja, w której pacjenci abonamentowi nie mają dostępu do tych samych terminów, które są dostępne dla pacjentów prywatnych, jest zgodna z obowiązującymi przepisami prawa? Czy Medicover przewiduje możliwość pokrycia kosztów wizyty u innego świadczeniodawcy, jeśli dostęp do specjalisty w ramach abonamentu okazuje się w praktyce niemożliwy?
Sprawa dla UOKiK?
Dzień później Jojczyk opublikował kolejny post, wyrażając rozczarowanie brakiem odpowiedzi:
Mija 24 godz., odkąd zadałem pytanie, które dla mnie – jako Pacjenta i Pracodawcy – ma ogromne znaczenie. (…) Zamiast odpowiedzi otrzymałem lakoniczne powołanie się na przepisy RODO (niesłusznie).
Podkreślił, że otrzymał dziesiątki wiadomości od innych klientów z podobnymi doświadczeniami, co sugeruje szerszy problem. Potwierdzają to także komentarze pod jego postami, które zyskały setki komentarzy, prawie 2 tys. reakcji i blisko 100 tys. wyświetleń:
Mimo że jestem bardzo zadowolona z opieki prywatnej Lux Med z której korzystam od 14 lat to, identyczne jak Pan opisuje, sytuacje mają tu również miejsce. Niestety klient z puli abonamentowej firmy która ma z doatawca uslug medycznych umowę, zawsze będzie mniej atrakcyjny niż klient indywidualny który zapłaci 400 zł tu i teraz. Dla abonamentowych zawsze była mniejsza ilość wizyt do „rozdania”.
– czytamy w jednym z komentarzy.
Skala problemu i pytania o zgodność takich praktyk z prawem budzą pytania, czy sprawą nie powinien zainteresować się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), aby zbadać, czy ograniczenia w dostępie do terminów dla pacjentów abonamentowych są zgodne z przepisami.









